Pod koniec października gdy pierwsza fala śnieżna zawitała w góry, udaliśmy się wraz z ekipą Jurka na pierwsze nartowanie w sezonie.
Wybranym areałem, były okolice Schladming w Styrii czyli "Schladminger 4-Berge-Skischaukel". Za wyjątkiem Hochwurzen, pozostałe czyli Planai, Hauser Kaibling oraz Reiteralm dane było Nam ujeżdżać.
Wiedzieliśmy iż opady w rejonie do którego się udawaliśmy były obfite (tydzień wcześniej), jechaliśmy mimo wszystko pełni obaw, choć zarazem ufni, że wszystko wszak spłynąć na raz nie mogło. Prognozy pogody bowiem jednoznacznie określały przyszłe temperatury jako ... wysokie. Takie też w sumie i były lecz na szczęście tylko w dolnych partiach gór. Na samych szczytach temperatury były w okolicach zera lub niewiele ponad, no i rzecz najważniejsza ... był śnieg !!!.
Pierwszego dnia rozpoczęliśmy jazdę na stokach Reiteralm.
Było trochę mgliście lecz nie na tyle by utrudniało to w jakikolwiek sposób jazdę, ot po prostu widoczność była w najgorszym miejscu na jakieś 300 metrów.
Zresztą z każdą chwilą choć słońca nie było, widoczność ulegała ciągłej poprawie.
Na górę wjechaliśmy gondolką, tam zaś czynne były dwie trasy nr 1 i nr 2 i każda z nich obsługiwana była przez oddzielne kanapy. Tłumów żadnych oczy Nasze nie odnotowały, choć oczywistym że zupełnie puste stoki nie były. Najwięcej amatorów spragnionych pierwszego śniegu, było głównie z Niemiec. Oprócz Naszego widziałem też samochód z Polski !!!. Co do tras to przyznać trzeba, że początek trasy nr 1 był słabo przygotowany ale tylko na pierwszych dwustu, trzystu metrach, dalej już było bez zastrzeżeń. Trasa nr 2 była bez zastrzeżeń.
Pod koniec dnia troche już padaliśmy ze zmęczenia ...
... ale i tak byliśmy zadowoleni
w końcu Reiteralm to ośrodek gdzie trenują najlepsi z najlepszych
Kolejny dzień rozpoczął się przepięknym widowiskiem na nieboskłonie
co zapowiadało przepiękny dzień ... i taki był on w istocie.
Tym razem ujeżdżaliśmy trasy w Hauser Kaibling w Haus im Ennstal.
Na górę dostaliśmy się przy pomocy gondolki a następnie wjechaliśmy kanapą,
wyjątkowo uradowani ze wspaniałej pogody,
oraz świetnie przygotowanych tras, do których w żaden sposób nie można było się przyczepić.
Jazda odbywała się na trasie nr 1
oraz na trasie nr 3A
wraz z odcinkiem trasy nr 2
W końcu stwierdziliśmy wspólnie ... Tu się oddycha
Tego samego dnia po nartach, udaliśmy sie do niewielkiego Aqua-Parku w Schladming.
Dzień ten był nadzwyczajnie udanym.
W kolejnym dniu, kolejna górka czyli Planai.
Samochód zostawiliśmy na parkingu, tam gdzie jest meta jednego z najsłynniejszych zawodów Pucharu Świata. Mowa tu oczywiście o wieczornym slalomie specjalnym, który gromadzi co roku kilkadziesiąt tysięcy widzów.
Także i tu wjazd na górę, odbył się przy pomocy gondolki
i także tu do dyspozycji były dwie trasy.
Mimo że tego dnia temperatura wyraźnie była powyżej zera, trasy co nieco dziwiło były wyjątkowo twarde, przynajmniej do godz. 11.
Pogoda też była znakomita, choć z każdą godziną "dzięki" mocno operującemu słońcu, trasy stawały się coraz to bardziej miękkie, tyle że w miejscach zacienionych było całkiem znośnie.
Widoki też były wspaniałe
i tylko żal był, że tego samego dnia musieliśmy już wracać do domu.
Reasumując wyjazd należałoby wspomnieć o kosztach jakie ponieśliśmy.
Każdy dzień na stoku, w związku że było to otwarcie przedsezonowe wynosił 28 Euro. Całość wraz z noclegiem, basenem i dojazdem zamknęła się kwotą 770 złotych, plus własne jedzenie.
Ech, to były miłe wspomnienia.
Mnóstwa śniegu Wszystkim życzę zaczynającym sezon choć Wiem że co poniektórzy już mają zaliczone ponad 10 dni w tym sezonie.
Niech śnieg będzie z Nami