Popadało śniegu przez ostatnie dwa tygodnie, więc postanowiłem że odwiedzę mój ulubiony ośrodek w Wiśle- czyli Stożek. Ośrodek ten darzę wielką sympatią, jednak ta sympatia była wystawiona na ciężką próbę przez ostatnie trzy – cztery sezony. Zazwyczaj wyglądało to tak że na 75% wrócę ze Stożka mocno wkurzony. Dlaczego? Stożek to góra która potrzebuje dużo śniegu. Gdy nie ma dużo śniegu to na stoku błyskawicznie pojawiają się przetarcia i kamienie- jedyna rzecz jaka mnie zniechęca do jazdy. To pewnie pozostałość po zamierzchłych czasach, kiedy serwisy narciarskie były słabo dostępne i dziury/rysy w ślizgu zostawały na długi okres czasu. Dodatkowo Stożek trochę ucierpiał na wprowadzeniu przez inne ośrodki wyciągów krzesełkowych, co odciągnęło część klientów na inne, łatwiejsze stoki.
W tym roku sytuacja jednak wygląda zupełnie inaczej niż w poprzednie sezony. Pogody do śnieżenia armatkami nie było prawie wcale, temperatura kręciła się w Wiśle w okolicach zera, padał za to naturalny śnieg. Ze względu na lokalizacje, śnieg ten na Stożku trzymał się całkiem dobrze i utworzyła się całkiem solidna pokrywa śnieżna. Do deklarowanych aktualnie 80cm sporo brakuje ale po sobotnim wyjeździe wybaczam to naciąganie warunków. Po dużych opadach naturalnych śmiało mogę zareklamować tą górę.
Teraz o samym ośrodku. Stożek zlokalizowany jest w Łabajowie. Po drodze do ośrodka mijamy skocznię, na której na pewno trenował kiedyś Adam Małysz i która nadal jest używana. Podczas treningów musi być zamykana droga dojazdowa, bo przecina ona przeciwstok. To całkiem fajny widok jak skoczkowie po lądowaniu wybijają się w powietrze jeszcze raz, żeby przeskoczyć asfaltową drogę. Po minięciu skoczni jedziemy dalej w górę, mijamy pętlę PKS-u i jakieś 100m dalej trafiamy na pierwszy parking. Tu nowość – od sezonu 2011/2012 parking ten jest darmowy i darmowy jest też dojazd busikami do ośrodka. Można jednak pojechać jeszcze wyżej i po kilkuset metrach górskiej drogi (czasem warto założyć łańcuchy) docieramy na następny parking- zdecydowanie bliżej ośrodka, większy, ale płatny. Z tego parkingu jest już do wyciągu jakieś 300- 350 metrów i śmiało można pokonać ten dystans na piechotę, co wspaniale zastępuje rozgrzewkę. Dla wygodnych jest też opcja wjechania do góry saniami, jednak z tego parkingu jest to też opcja płatna.
Sam ośrodek składa się z trasy dla początkujących na dolnej polanie z wyciągiem talerzykowym i wyciągu głównego, który daje nam dostęp do trzech tras- niebieskiej nartostrady, która jest po prostu leśną drogą i nie jest zbyt pasjonująca oraz dwóch tras czerwono – czarnych. Mniej wprawni narciarze mogą ominąć czarne fragmenty tras, zjeżdżając na niebieską nartostradę nie przy górnej części wyciągu, lecz pod koniec czerwonej części trasy- górnej polany. Ze względu na tą specyfikę ośrodek można polecić narciarzom początkującym, którzy będą korzystać z dolnego wyciągu talerzykowego oraz dla narciarzy od poziomu zaawansowanego w górę. narciarze średniozaawansowani mogą mieć trochę problemów na stromych partiach, ale w sumie to dobry sposób żeby pozbyć się przedrostka „średnio” z opisu swoich umiejętności. Poniżej mapka ośrodka.

Oprócz darmowych parkingów są jeszcze inne nowości. Pierwsza- Stożek bierze udział w inicjatywie o nazwie „wspólny karnet w Wiśle”. Druga- pojawiła się oferta dla rodziców z dziećmi- dzieci do lat pięciu jeżdżą z rodzicami za darmo.
Wszystkie informacje o ośrodku można uzyskać na stronie ośrodka. Poniżej jeszcze film reklamowy ze strony ośrodka.